Nie ma potrzeby demonizować DOT opony.
Nie ma potrzeby demonizować DOT opony, jest to ważny czynnik, ale na litość boską margaryna ma teraz okres ważności 24 miesiące, co dopiero mówić o oponie, której się przecież nie je. Jest oczywiste, że gdyby opony po pół roku od wyprodukowania miały być utylizowane, no to nie kosztowałby powiedzmy 200 złotych, ale 400 złotych. Opony przechowywane w odpowiednim miejscu, a takim miejscem jest magazyn producentów, mogą przeleżeć trzy lata bez większego uszczerbku na jakości. Poza tym opony są towarem szybko rotującym, dlatego w popularnych rozmiarach i markach często jest tak, że już pod koniec sezonu opon po prostu brakuje. Trudno w to uwierzyć, ale bolączką dystrybutorów opon nie są nadwyżki, ale osiągalność opon. Dlatego data produkcji opony nie jest żadnym problemem, to są sporadyczne, śladowe przypadki, kiedy klient dostanie starą oponę, a jak dostanie zawsze może ją zwrócić. Z krajem produkcji opon, to już naprawdę przesada, tendencje w światowej gospodrace są jakie są, a w czasie kryzysu jeszcze będą się pogłębiać. Firmy masowo uciekają na tanie rynki pracy i ten proces będzie się pogłębiał, żaden sprzedawca nie ma wpływu, w jakim kraju opony są produkowane. Nie ma wpływu i nie ma z tego tytułu żadnych korzyści, przeciwnie ma nieprzyjemności, wywołane podejrzliwością kierowców, że opony tańsze, na pewno są wyprodukowane “nie w Niemczech”. W tej chwili najnowocześniejsza fabryka Continetala mieści się w Czechach, w Niemczech fabryki pamiętają jeszcze czasy VW Garbusa. Nie trzeba się obawiać kraju i daty produkcji opony. Naprwdę nie trzeba.
Najświeższe komentarze