Zamienianie opon wymaga szacunku dla matematyki.
Największą bolączką amatorskiego zamieniania opon jest brak szacunku dla tabel i matematyki. Podniosę sobie profil opony to będzie bardziej ?miękko?. Zmienię szerokość będzie więcej szpanu, zwężę opony zużyję mniej paliwa. Wszystko to prawda, tylko ta prawda nie ma jednego końca. W konkursach na najbardziej ekonomiczny samochód, bolidy przypominają rower obudowany pianką montażową i żaden jakiś tam Mercedes S nie przeskoczy w oszczędności cudu techniki oszczędnościowej. Możemy sobie oczywiście założyć opony rowerowe do Mercedesa S i stratować w konkursie na zużycie paliwa, minimalne zużycie paliwa. Równie ciekawie i szpanersko wyglądałby Tico na ?kapciach? od S klasy, koniecznie z przodu wężej z tyłu szerzej. Nie wiem skąd się biorą pomysły na robienie sobie krzywdy, ale mam radę dla wszystkich, którzy chcą przerobić swoje samochody na ?lepsze?. Po pierwsze rozsądny doradca, po drugie tabele, po trzecie dedykacje wpisane w książce serwisowej i na wlewie paliwa. Opony jak wszystko inne może wyglądać imponująco, normalnie, groteskowo albo zabawnie. Nie kombinować z oponami na siłę, dbać o proporcje i ufać tym co nie jedno auto widzieli, zarówno to tuningowane, jak i to sponiewierane. Od tuningu i racjonalnego poprawienia błędów producenta samochodu, do śmieszności tylko jeden krok.
Najświeższe komentarze